Logo

Konferencje

W poprzedniej konferencji mówiliśmy o tym, że Bóg kocha zawsze, bez względu na to co czynimy i jacy jesteśmy. Taka miłość nas przerasta. Jest ona tak różna od naszej, że nie możemy jej pojąć. Możemy tylko uwierzyć; uwierzyć i przyjąć dar Bożej miłości, otworzyć serce na ten dar, czyli na spotkanie z Tym, który nas kocha. Ale nasze serca z różnych powodów, często nie zawinionych przez nas, są zamknięte i nieufne. Nie czujemy się synami i córkami Boga, Jego umiłowanymi dziećmi. Wielu nie wierzy, że Bóg może ich kochać, że są godni Jego miłości. To powoduje, że w modlitwie nie potrafią zaangażować całych siebie, swojej głębi.

W modlitwie przejawia się nasza postawa wobec Boga. Jaka powinna być ta postawa?

Powróćmy do pytania, jakie Jezus postawił Piotrowi: „Szymonie, synu Jana czy miłujesz Mnie?" (J 21,16). To pytanie dotyczy tego co najważniejsze w relacji człowieka do Boga.

Rozważymy zagadnienie modlitwy od strony naszej relacji do Boga. Będzie to próba zobaczenia na nowo tego co najistotniejsze w życiu chrześcijańskim, a co tak często umyka naszej uwadze. Będziemy mówili o miłości.

 

W czasie Szkoły Modlitwy uczymy się tego, co nazywamy modlitwą serca. Serce kojarzy nam się z miłością. Ale biblijne znaczenie tego słowa jest znacznie szersze.

Serce to miejsce podstawowych wyborów, a także tego co, przeżywamy.

 

W jaki sposób Bóg mówi do człowieka?

Jak mogę Go usłyszeć?

        Po pierwsze Bóg mówi przez Dzieło Stworzenia – przez nieprzebrane bogactwo i piękno świata.

Dzieło stworzenia to potężny głos Boga. Mówi o Jego mądrości, wielkości, o Jego potędze i majestacie. – Bóg objawia się przez Dzieło Stworzenia.

 

Aby owocnie modlić się jakąś modlitwą trzeba zgłębiać jej treść i przyjmować ją do serca. Słowa modlitwy będą wtedy kształtowały serce i zbliżały do Boga. Żeby to zrozumieć przyjrzyjmy się Modlitwie Pańskiej. Spróbujemy przez chwilę zastanowić się nad słowami, które wypowiadamy.

 

        Najważniejsze przykazanie, przykazanie miłości mówi: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą (..) Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” (Mk 12,30n). Miłość jest pierwsza. Miłość jest najważniejsza. W miłości streszcza się całe chrześcijaństwo.

        Miłość do Boga, podobnie jak miłość do człowieka wyraża się przede wszystkim poprzez postawę i czyn. W tym co robimy, w jaki sposób odnosimy się do Boga czy do ludzi wyraża się nasza miłość. Ale to nie wszystko. Gdy kocham, o miłości, o tym żarze swojego serca mówię osobie, którą kocham – mówię poprzez słowa, poprzez gesty. Miłość jest ciepła i czuła.

 

 Św. Paweł poucza: „Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie. W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was” (Tes 5,16).

„W każdym położeniu dziękujcie” – w każdym położeniu, a więc niezależnie od tego czy mi się coś udało danego dnia; czy jestem zdrowy; czy jest mi smutno i doświadczam bólu, czy przeciwnie jestem pełen radości, nadziei i optymizmu…

 

 Kiedy modlić się?

 Tradycyjnie mówi się, że powinniśmy modlić się rano i  wieczorem tak, aby każdy dzień rozpoczynać i kończyć z Bogiem. Zapewne taki wybór czasu na modlitwę jest bardzo dobry, ale praktyka mówi, że nie dla każdego. Przyczyny tego są różne. Dla niektórych czas poranny jest okresem największego pośpiechu związanego np.: z szykowaniem dzieci do szkoły, planowaniem dnia (co kupić, co załatwić), wybieraniem się do pracy… Może to tak zajmować, że nawet wcześniejsze wstanie niewiele daje, bo myśli biegną już wokół tego, co za chwilę trzeba zrobić.

MÓWIENIE DO BOGA

 

„Przeor trapistów, człowiek milczenia i pogody ducha, tak opowiedział o odległym dniu, który zadecydował o kierunku jego życia:

Jako młody chłopiec uczęszczałem do parafialnego ośrodka młodzieżowego. Pewnego zimowego czwartku, pod koniec popołudnia wypełnionego zabawą, wikary mówił o modlitwie do najstarszych chłopców zgromadzonych w kaplicy. Gdy wszyscy już wyszli, zostałem pod pozorem, że pomogę wikaremu w porządkach. W rzeczywistości zaś, chciałem go o coś zapytać, ale zupełnie nie wiedziałem, jak to zrobić. Wreszcie, zamiatając salę - to mniej krępuje niż oficjalna rozmowa - powiedziałem: Ksiądz powtarza nam stale, że trzeba się modlić, ale ksiądz nas nie uczy, jak to robić. - To prawda. Chcesz nauczyć się modlić? A więc Franciszku, idź i mów do Niego. Tego samego wieczoru poszedłem do kaplicy - mówił dalej sędziwy mnich - i musiałem tam być bardzo długo, bo pamiętam, że wróciłem do domu późno i dostałem burę. Po raz pierwszy modliłem się, i wydaje mi się, że od tej pory nigdy nie przestałem mówić do Niego”. (Henri Caffarel, „W obliczu Boga”, Pax 1973)

 

CZYM JEST MODLITWA

Modlitwa jest jak oddech życia, tchnienie życia; jak delikatny powiew wiatru, który porusza, ożywia i w sposób tajemniczy dla nas wypełnia każdą cząstkę naszego jestestwa.

Modlitwa to najwspanialsze i najważniejsze wydarzenie naszego życia. Sam Bóg wychodzi nam na spotkanie, aby mogło się wypełnić nasze najgłębsze powołanie - powołanie do życia w bliskości z Bogiem. Nic, poza Bogiem, nie może nas do końca wypełnić i uszczęśliwić. Św. Augustyn pisał w swoich „Wyznaniach”: „Stworzyłeś nas Panie dla siebie i niespokojne jest serce nasze, póki nie spocznie w Tobie.”

NIEKTÓRE PRZYCZYNY DZISIEJSZYCH TRUDNOŚCI W MODLITWIE

 

W XX wieku, przywykliśmy już do tego, co przyniósł rozwój cywilizacji. Warto jednak uświadomić sobie, że przez całe tysiąc­lecia człowiek żył zupełnie inaczej. Telewizja, telefony, komputery, wielkie osiedla, gigantyczny przemysł - to wszystko pojawiło się na świecie w ostatnim stuleciu i wytwarza ogromną ilość różnego rodzaju bodźców, którymi jesteśmy „bombardowani". Niemal codziennie spotykamy się z hałasem na ulicach i w zakładach pracy. Wielką ilość doznań dostarcza nam prasa, internet, telewizja. Coraz mocniej jesteśmy atakowani agresywnymi reklamami. Brak nam ciszy i spokoju. Małe mieszkania w blokach nie pozwalają, nawet w domu, odizolować się od codziennego zgiełku. Do tego dochodzi ogromne tempo życia, ciągły pośpiech oraz wiele trudnych i stresujących sytuacji.

MODLITWA SŁOWEM BOŻYM

 

Pismo św. to Słowo Boga skierowane do każdego człowieka, niezależnie od czasu, miejsca i warunków jego egzystencji. Bóg chce, aby każdy mógł Go poznać, pokochać i dojść do świętości życia.

POSTAWA CIAŁA A MODLITWA

 Z nauki Kościoła wiemy, że człowiek posiada ciało i duszę. Ciało jest niezbędne abyśmy mogli żyć, ale istotą człowieka jest jego nieśmiertelna dusza. Niektórzy wyciągają stąd błędny wniosek, że ciało nie odgrywa żadnej roli w życiu religijnym, że jest to jedynie materialna, śmiertelna „część" człowieka, która nie ma nic wspólnego z życiem duchowym.

  1. Wstęp

 

Modlitwa przybiera różnorodne formy: istnieje modlitwa liturgiczna, w tym najważniejsza Eucharystia, która powinna być centrum naszego życia. Istnieją różne formy modlitwy wspólnotowej. Myślę, że wielką łaską jest odkrycie wspólnej modlitwy. Gdy spotykamy się i modlimy razem wypełniają się słowa Ewangelii: „Jeśli dwaj z was na ziemi o coś zgodnie prosić będą, to wszystkiego użyczy im Mój Ojciec, który jest w niebie” (Mt 18, 19). Taka modlitwa jest źródłem wielu łask. Poprzez nią wielu z nas zostało umocnionych, przemienionych i uzdrowionych.

Jest także modlitwa osobista. To ważny wymiar modlitwy. Często nasze życie duchowe nie rozwija się, ponieważ brakuje w nim modlitwy osobistej. Wiemy dobrze, że nie jest łatwo znaleźć czas na modlitwę, zwłaszcza gdy jesteśmy ciągle zajęci. Jednak bardzo ważne jest, by taki czas znaleźć. Modlitwa osobista oznacza pewną determinację, oznacza, że chcemy Jezusa postawić na pierwszym miejscu w naszym życiu. Znalezienie czasu wyraża to pragnienie, by Bóg był ponad wszystkim. I prośmy Jezusa, aby odnowił w nas taką determinację.

 

Wprowadzenie

Chrzest, bierzmowanie i eucharystia to trzy sakramenty, które nazywamy sakramentami „inicjacji chrześcijańskiej”. Wprowadzają one wyznawcę Chrystusa w nowe życie w łączności z Bogiem. Przyjęcie tych sakramentów daje pełne zjednoczenie z Chrystusem i włączenie w społeczność Kościoła.

Jeżeli trwamy wiernie w łączności z Bogiem, a więc staramy się świadomie nie popełniać grzechu, możemy i powinniśmy uczestnicząc w Eucharystii przyjmować Komunię Świętą. W ten sposób w pełni jednoczymy się z Chrystusem i w pełni korzystamy z Jego daru odkupienia. Urzeczywistniają się w nas wówczas słowa św. Pawła do Rzymian: „Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie? Głód czy nagość? Niebezpieczeństwo czy miecz?... Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował” (Rz 8,35; 37).

  1. Zamieszkać w Maryi

 Bóg uczynił Maryję swoim rajem, aby w Niej zamieszkać. Jednakże Pan Bóg zaprasza każdego z nas, abyśmy dokładnie to samo zrobili, czyli byśmy również zamieszkali z Nim w Maryi. Święty Augustyn, jeden z największych Ojców i doktorów Kościoła, mówi, że wszyscy jesteśmy przeznaczeni, aby stać się na podobieństwo Syna Bożego. W naszym świecie, tak jak i On, mamy żyć zamknięci w łonie Maryi, gdzie przez tę dobrą Matkę jesteśmy strzeżeni, karmieni i wzrastamy, dopóki nie zrodzi nas Ona do chwały nieba. A więc Maryja jest dla nas naturalną atmosferą życia, naturalną atmosferą oddychania, naturalną atmosferą przeżywania każdej chwili dnia i nocy.

  1. Wprowadzenie

Pragnę zaprosić was do szkoły Maryi. Chciałabym, aby Maryja zaczęła kształtować nas mocą Ducha Świętego i poprowadziła w przyśpieszonym tempie do zwycięstw w życiu duchowym.

Duchowe macierzyństwo Maryi wobec każdego chrześcijanina jest faktem biblijnym! Użyte przez Jezusa słowa: „Oto syn Twój(…), Oto Matka twoja” (J 19,26n) są formułą adopcyjną stosowaną wówczas na terenie całego starożytnego Wschodu. Adopcja Jana, który staje się duchowym synem Maryi, a Maryja jego duchową Matką, dokonuje się kiedy Jezus umiera na krzyżu, wypełniając dzieło odkupienia. Jan pod krzyżem zostaje duchowo poczęty w Maryi, a w Janie wszystkie dzieci świata dane są Maryi, aby stała się ich duchową Matką.

opracowała Bożena Sławińska

 Wprowadzenie

 Lamentacja jest modlitwą człowieka w ciężkim doświadczeniu. Takim doświadczeniem może być informacja, że jest się nieuleczalnie chorym. Jeśli lekarze dojdą do wniosku, że choremu trzeba powiedzieć prawdę, to pierwszą reakcją jest zawsze dramatyczny sprzeciw: Jaki to ma sens? Dlaczego właśnie ja?

Są ludzie, którzy przeżywają w pewnym okresie życia całą serię nieszczęść różnego rodzaju, co stopniowo doprowadza ich do rozpaczy.

Wszyscy cierpimy z powodu naszych błędów; jest jednak ogromna rzesza ludzi, którzy cierpią o wiele więcej ponad to, co zawinili, którzy cierpią w sposób zupełnie niewspółmierny do popełnionych grzechów. Są to ludzie żyjący w nędzy, chorzy, uciskani. Ta ogromna ich rzesza narzuca pytanie: Dlaczego? Jaki to ma sens? Czy tu można mówić o sensie?

Stowarzyszenie Apostolskie Fiat –geneza powstania, cel, duchowość

 Bożena Sławińska

  1. Geneza powstania

 Na początku chciałabym podzielić się z wami jednym z moich doświadczeń. Gdy byłam studentką, często zadawałam sobie pytania: „Jak być szczęśliwą? Jak ułożyć swoje życie? Co wybierać z wielu pociągających możliwości, które wtedy – w okresie studenckim – tak szeroko się przede mną otwierały?”

 

opracowała Bożena Sławińska

 WPROWADZENIE

 Relacja między posiadającym jakąś władzę, a osobą, która tej władzy podlega jest relacją, której doświadcza każdy człowiek i to już od pierwszych chwil życia.

- jako dzieci podlegamy władzy rodziców,

- jako członkowie społeczeństwa władzom państwowym,

- jako pracownicy podlegamy kierownictwu zakładu.

 

opracowała Bożena Sławińska

 „Prawda was wyzwoli” (J 8,32).

 Bóg stwarzając człowieka obdarzył go wolnością. Możemy wybrać drogę posłuszeństwa jego przykazaniom, możemy też ją odrzucić. Mamy prawo wyboru i za podjęty wybór jesteśmy odpowiedzialni. Wolność wyboru jest bezcennym darem otrzymanym od Boga i nawet sam Bóg nie może nam jej odebrać. Można by powiedzieć, że przez obdarowanie nas wolnością Bóg stanął w obliczu swoistego dylematu. Z jednej strony stworzył nas wolnymi, z drugiej - kocha nas i chce, byśmy należeli w pełni do Niego. Ale nie może zmusić nas, bo to naruszyłoby naszą wolność. Toteż Bóg jest stale obecny przy nas i nieustannie oczekuje na nasze, wypowiedziane w wolności „tak”, by móc objawić nam swą nieskończoną miłość. Bóg, stwarzając nas, dał nam wolność wyboru, a tym samym podjął ogromne ryzyko usłyszenia naszego „nie”.

opracowała Bożena Sławińska

Każdy uczeń by być tym, kim jest, musi mieć ściśle określony styl życia, który wyznacza w jednoznaczny sposób jego relacje. Ze względu na sposób zachowania, ucznia Jezusa rozpoznaje się dzięki pięciu łączącym go relacjom:

- z Bogiem jako Ojcem,

- z Jezusem jako Mistrzem,

- z Duchem Świętym jako Przewodnikiem,

- z innymi jako braćmi,

- z rzeczami w duchu wolności.

 

opracowała A. Popis

 

Nie chcę prowadzić Was po zaułkach wiedzy teologicznej. Bardziej interesuje nas wymiar praktyczny życia chrześcijańskiego. On zaś zawsze będzie uwarunkowany fundamentalnym pytaniem: Kim dla mnie jest Jezus?

fragment książki - B. Sławińska "Jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus" (Mt 23,10)

 Wprowadzenie

Spójrzmy na dwie cechy Jezusa: cichość i gorliwość, które obecnie bardzo często są niedoceniane i nierozumiane, a jednak są dla nas bardzo ważne, a nawet podstawowe.

Dlaczego cichość i gorliwość są tak ważne? Można tu przedstawić szereg powodów. Pierwszy jest dość prosty: Bóg bardzo je sobie ceni. Pismo św. wskazuje, że są one istotne dla chrześcijanina, który chce upodobnić się do swego Pana, który chce reagować na ludzi i okoliczności codziennego życia w taki sposób, w jaki reagował sam Jezus.

opracowała Bożena Sławińska

 WPROWADZENIE

 Słowo „wolność” pada w świecie bardzo często. Jest to jedno z najbardziej popularnych haseł. Problem jednak tkwi w tym, że znaczy ono zupełnie coś innego w Moskwie, coś innego w Nowym Yorku, a jeszcze coś innego w dokumentach Kościoła. To samo słowo „wolność” inaczej rozumieją rodzice, a inaczej dorastające dzieci, inaczej politycy, a inaczej kobiety walczące, w imię tejże wolności, o prawo do zabijania swoich dzieci. W naszych rozważaniach będzie nas interesowała wolność w ujęciu Ewangelii, wolność ku której prowadzi nas Jezus Chrystus.

TAJEMNICA ŚW.  TERESY  Z  LISIEUX

Modlitwa i wylanie Ducha Świętego umożliwia praktykowanie pewnej postawy serca. Ta postawa jest dosyć prosta. Mówiąc o niej, posłużę się przykładem św. Teresy z Lisieux.

 

 STACJA I: Jezus na śmierć skazany

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

WPROWADZENIE

Przebyliśmy już pewną drogę. Poprzez konferencje, wspólną modlitwę, medytację Słowa Bożego przybliżaliśmy się do Jezusa Chrystusa i poznawaliśmy Jego naukę. Powierzyliśmy Jezusowi swoje życie, uznając Go naszym Panem i Zbawicielem. Chcemy, aby nas prowadził i uczył nowego życia – życia w Bogu, życia dla Jego Królestwa. Mamy także pewne doświadczenie służby. Formacja, którą rozpoczynamy ma nam pokazać gdzie jesteśmy na drodze nowego życia i czego Bóg pragnie dalej dokonywać. Jej celem jest prowadzenie nas ku dojrzałości chrześcijańskiej.

O TALENTACH 

Jest to tytuł opisowy, który nawiązuje do ewangelicznej przypowieści o talentach. Mówiąc o talentach będę miała na myśli szeroko rozumiane, różnorodne zdolności i predyspozycje, którymi obdarzony jest człowiek.

Wiemy, że istnieją duże różnice między zdolnościami (talentami) poszczególnych ludzi. Widać to wyraźnie w szkołach. Mamy dzieci i młodzież bardzo uzdolnioną. Mamy też taką, która pomimo sumiennej pracy, z wysiłkiem przechodzi z klasy do klasy. Rodzi się zatem pytanie: czy ci mniej uzdolnieni są w jakiś sposób pokrzywdzeni, skazani na gorszy los? Można to pytanie postawić jeszcze inaczej. Dlaczego Bóg tak różnie nas obdarza?

I. WPROWADZENIE   

Gdy odpowiedzieliśmy Bogu "tak" na Jego wezwanie, Pan wziął nas w swoje ręce, aby uformować nas na swój obraz i podobieństwo. Gdy zgadzamy się i przyjmujemy Boże prowadzenie, to stajemy się jak glina w ręku garncarza. Boskie ręce Jezusa zaczynają nas kształtować. „Oto bowiem jak glina w ręku garncarza, tak jesteście wy, domu Izraela, w moim ręku" (Jr 18,6). Nasze zalety i ograniczenia stanowią materię, z której wyrabia On swoje naczynie. Wszystko to wchodzi w Jego plan. Ani nasze zalety nie są tym co ustanawia królestwo Boże w nas, ani też nasze ograniczenia, słabości nie stanowią przeszkody, aby Bóg zrealizował swoje zbawcze dzieło. Nasza słabość nigdy nie przewyższa Jego mocy. Bóg nie może być zależny od tego, co w nas znajduje. On dokonuje swojego dzieła bez względu na naszą ułomność.

A. JEZUS WOBEC KOBIETY CUDZOŁOŻNEJ

„Jezus natomiast udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On usiadłszy nauczał ich. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz? Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień. I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił? A ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz” (J 8,1-11). Kobieta zgrzeszyła. Faryzeusze i uczeni w Piśmie orzekli: „W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować”. Prawo wyznaczało sprawiedliwość. Za przekroczenie Prawa należała się kara. Dlatego Żydzi osądzili i potępili tę Kobietę: „To jest jawnogrzesznica i musi ponieść karę”. Mogli ją ukamienować. Dlaczego więc przyszli pytać Jezusa? Żydzi wiedzieli, że Jezus nie potępia grzeszników, ale wzywa do nawrócenia. Dlatego wykorzystali tę kobietę, aby mieć pretekst do oskarżenia Go o łamanie Prawa. Jezus udaremnił ich plan, a do jawnogrzesznicy zwrócił się z pytaniem: „Nikt cię nie potępił?” I dodał „I ja ciebie nie potępiam. Idź , a od tej chwili już nie grzesz.” Jezus nie tylko obronił kobietę przed ukamienowaniem. On także obronił jej godność – nie oskarżył jej i nie wydał wyroku potępiającego. Zwraca się do niej z miłością i wlewa nadzieję w jej serce: nie jesteś potępiona, nie jesteś przekreślona, możesz żyć, możesz podjąć nowe życie – „idź a od tej chwili już nie grzesz”. Nie pada żadne słowo obwiniające, nie wypomina jej tego, co uczyniła, nie nazywa jawnogrzesznicą, nie straszy karą. Mówi tylko: „nie czyń tego więcej”. Jezus także nie usprawiedliwia jej postępowania. Nie mówi: „To nic takiego, chwila słabości, każdemu może się przytrafić…”. Grzech nazywa grzechem. Przez to wydarzenie Jezus daje nam bardzo ważną naukę. Grzech trzeba nazwać po imieniu, ale człowieka nie osądzać, nie oceniać, ale podnieść, dać mu nadzieję. Takie jest zadanie uczniów Jezusa. Taka ma być nasza postawa wobec słabości i grzechu drugiego człowieka. Grzech nazywać po imieniu, ale człowieka szanować i bronić jego godności nawet jeśli uczynił wiele zła.

     List do Efezjan rozpoczyna się wspaniałym hymnem uwielbienia i dziękczynienia. Św. Paweł zdumiewał się wielkością Bożej miłości, zwłaszcza tym, że Bóg zamierzył swój plan przed wiekami. Bóg nie zastanawiał się, czy nas stworzyć. Nie jesteśmy przypadkiem we wszechświecie – my, których teraz Bóg powołuje jako swoją własność w Chrystusie. W uwielbieniu św. Pawła zawarta jest ważna nauka o świętości: „Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa; On napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich – w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli” (Ef 1,3-5).   

 Tłusty Albert
     „Przyjdźcie zobaczyć Tłustego Alberta, najgrubszego człowieka świata!” – grzmiał napis reklamowy. – „Jest prawdziwy, żyje i waży ponad 400 kg!” Wkroczyłem na platformę po wytartych schodach oczekując, że ‘Tłusty Albert’ będzie wypchaną lalką albo jakimś innym oszustwem. I rzeczywiście zdumiałem się ujrzawszy olbrzymiego człowieka spoczywającego na niewielkim stołku…

  
   Istnienie świata duchowego jest dogmatem naszej wiary. Na co dzień nie uświadamiamy sobie jednak jak bardzo człowiek jest powiązany z tym światem – zarówno ze światem duchów dobrych, jak ze światem duchów złych, zbuntowanych aniołów, którzy stworzeni jako dobrzy, sami siebie uczynili złymi (por. Sobór Lat. IV).

Adwent rozpoczyna rok liturgiczny i trwa od pierwszej niedzieli po uroczystości Chrystusa Króla do pierwszych nieszporów Bożego Narodzenia.
Słowo adwent pochodzi z jęz. łacińskiego „adventus” i oznacza przyjście. Dla starożytnych rzymian słowo to oznaczało oficjalny przyjazd cezara. W chrześcijaństwie terminem tym określa się radosny czas oczekiwania na przyjście Boga Człowieka.

W XX wieku, przywykliśmy już do tego, co przyniósł rozwój cywilizacji. Warto jednak uświadomić sobie, że przez całe tysiąc­lecia człowiek żył zupełnie inaczej. Telewizja, telefony, komputery, wielkie osiedla, gigantyczny przemysł - to wszystko pojawiło się na świecie w ostatnim stuleciu i wytwarza ogromną ilość różnego typu bodźców, którymi jesteśmy „bombardowani". Niemal codziennie spotykamy się z hałasem na ulicach i w zakładach pracy. Wielką ilość doznań dostarcza nam prasa, internet, telewizja. Coraz mocniej jesteśmy atakowani agresywnymi reklamami. Brak nam ciszy i spokoju. Małe mieszkania w blokach nie pozwalają, nawet w domu, odizolować się od codziennego zgiełku. Do tego dochodzi ogromne tempo życia, ciągły pośpiech oraz wiele trudnych i stresujących sytuacji.

Kiedy Apostołowie otrzymali Ducha Świętego i zaczęli Go głosić, ludzie mówili, że oni się upili – o dziewiątej rano! Że upili się młodym winem.

Apostołowie naprawdę byli upojeni młodym winem, którym jest Duch Święty.

Spróbujmy zrozumieć nowość tego wydarzenia, jakim była Pięćdziesiątnica. Pomoże nam w tym św. Paweł. Pisze on na początku ósmego rozdziału Listu do Rzymian:  Teraz jednak dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia. Albowiem prawo Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, wyzwoliło cię spod prawa grzechu i śmierci (Rz 8, 1-2).