Logo

 

W poprzedniej konferencji mówiliśmy o tym, że Bóg kocha zawsze, bez względu na to co czynimy i jacy jesteśmy. Taka miłość nas przerasta. Jest ona tak różna od naszej, że nie możemy jej pojąć. Możemy tylko uwierzyć; uwierzyć i przyjąć dar Bożej miłości, otworzyć serce na ten dar, czyli na spotkanie z Tym, który nas kocha. Ale nasze serca z różnych powodów, często nie zawinionych przez nas, są zamknięte i nieufne. Nie czujemy się synami i córkami Boga, Jego umiłowanymi dziećmi. Wielu nie wierzy, że Bóg może ich kochać, że są godni Jego miłości. To powoduje, że w modlitwie nie potrafią zaangażować całych siebie, swojej głębi.Mówiliśmy także, że Bóg kocha i pragnie odpowiedzi naszego serca, tak jak rodzice oczekują tego od swoich dzieci. Każdy z nas jest dzieckiem Boga. On nas stworzył, jest naszym Ojcem i dlatego najważniejsze pytanie jakie Jezus postawił Piotrowi, to nie pytanie o jego doskonałość, ale o jego serce: „Czy Mnie miłujesz?”

To pytanie stawia każdemu z nas: „Córko, synu, czy Mnie miłujesz?” - Wielu staje bezradnych widząc jak mało potrafią kochać Boga, jak trudno im zaufać i uwierzyć w Jego miłość.

Dzisiaj dotkniemy wielkiej tajemnicy życia chrześcijańskiego. Zobaczymy w jaki sposób Bóg pokonuje w nas tę przeszkodę. W jaki sposób uzdalnia do tego, abyśmy mogli być z Nim w relacji miłości, abyśmy mogli kochać Go całym sercem i całą duszą. Bóg może tego dokonać w każdym człowieku. A czyni to posyłając dar Ducha Świętego.

 Jezus wielokrotnie zapowiadał Apostołom zesłanie Ducha Świętego:

„Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze” (J 14,16). „A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy” (J 14, 26). „Nie zostawię was sierotami” (J 14,18).
Jezus obiecuje, że nie zostawi nas, będzie dalej działał, ale inaczej, przez swojego Ducha.

 Duch Święty to trzecia osoba Trójcy Świętej. Pismo św. nazywa Go Pocieszycielem, Mocą z wysoka, Duchem prawdy.

Codziennie zwracamy się do Ducha Świętego, chociażby robiąc znak Krzyża. Pomimo to trudno nam zrozumieć rolę Ducha Świętego, Jego znaczenie w naszym życiu. Nie jest także łatwo wyobrazić sobie osobę Ducha Świętego.

Najczęściej Duch Święty przedstawiany jest w postaci gołębicy, bo tak właśnie zobaczył Go Jan Chrzciciel: „Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim” (J 1,32). Apostołowie w dniu Pięćdziesiątnicy ujrzeli zstąpienie Ducha Świętego w postaci języków ognia. „Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić” (Dz 2, 1-4).

 Duch Święty to obecność Boga z nami, ale w sposób różny od tego w jaki przyszedł na świat Jezus Chrystus.

 - Jezus, Syn Boży został posłany przez Ojca i stał się człowiekiem, stał się jednym z nas. Przyjął ciało z Maryi Dziewicy. Żył na ziemi w określonym czasie i miejscu. Potem odszedł do Ojca. Pozostawił nam jednak samego siebie w darze Eucharystii, w postaci chleba i wina. Pozostawił swoje Ciało, czyli Siebie. Chleb i wino stają się Ciałem Chrystusa, którym karmimy się w czasie mszy św. Chrystus przyszedł na świat w ciele i w ciele (w materii) z nami pozostał. Po mszy św. Najświętszy Sakrament jest przechowywany w Tabernakulum. Ciało Chrystusa jest tam zamknięte na kluczyk, zabezpieczone.

- A Duch Święty? -

Duch Święty nie ma Tabernakulum, nie ma wiecznej lampki. Nie ma swojego miejsca - On jest wszędzie. On stale nam asystuje. Nie jest ograniczony w czasie, czy przestrzeni. Tchnie kędy chce.

Duch Święty to inność obecności Bożej. Jego Tabernakulum to serce człowieka. Jesteśmy świątynią Ducha Świętego. Św. Paweł pisze: „Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie?” (1 Kor 6, 19).

W czasie udzielania sakramentu bierzmowania biskup wykonuje gest nałożenia rąk. Nałożenie rąk na kogoś oznacza wzięcie go w posiadanie. A zatem w czasie tego sakramentu Duch Święty bierze nas w swoje posiadanie – „już nie należycie do samych siebie”, pisze św. Paweł (1 Kor 6, 19).

Ale Bóg nie zniewala człowieka, to nie dzieje się automatycznie w czasie udzielania sakramentu. Duch Święty na tyle działa w człowieku, na ile on pragnie Go przyjąć i z wolnej woli oddaje Mu siebie w posiadanie. Duch Święty przychodzi, gdy całym sercem prosimy: „Przyjdź Duchu Święty. Pragnę, abyś zstąpił na mnie”; gdy wyczekujemy na Jego przyjście tak jak Apostołowie w Wieczerniku. Taka postawa jest konieczna aby Duch Święty stale nam towarzyszył. Bóg dał nam wolność, a więc tylko wtedy gdy my oddajemy swoje życie Chrystusowi, przyjmujemy Go jako Pana, Jego Duch bierze nas w posiadanie i napełnia sobą – prowadzi, umacnia, obdarza miłością.

Takie oddanie powinno się dokonać w czasie sakramentu bierzmowania, a potem być powtarzane każdego dnia – każdego dnia mamy na nowo oddawać siebie Bogu i poddawać prowadzeniu Ducha Świętego. W ten sposób stajemy się coraz bardziej pełni Ducha Bożego, pełni miłości i mądrości.

Życie chrześcijańskie to życie mocą Ducha Świętego. To On wyzwala nas z pęt lękliwości i słabości naszej wiary; daje moc do walki z nieporządkiem w naszej duszy; uzdalnia do rozumienia Słowa Bożego. To On pomaga wypełnić nasze powołanie i zadania życiowe. I w końcu Duch Święty uzdalnia do głoszenia Boga słowem i świadectwem swojego życia.

Szczególną rolę odgrywa Duch Święty w modlitwie. Gdy nie potrafimy się modlić, nie wiemy jak się modlić, sam Duch modli się w nas. Św. Paweł pisze: „Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8,26). W innym miejscu św. Paweł zaleca: „Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu! Nad tym właśnie czuwajcie z całą usilnością i proście za wszystkich świętych” (Ef 6,18).

Co to znaczy „módlcie się w Duchu”? To znaczy otwierajcie serca na Ducha Świętego, aby On w was się modlił.

W dniu Pięćdziesiątnicy Bóg posłał Ducha Świętego jako dar dla każdego wierzącego, jako Pocieszyciela dla całego Kościoła. W każdej chwili, gdy zwracamy się do Niego, pragniemy Jego obecności – Jego mocy, mądrości, miłości - On przychodzi i napełnia nas sobą. Na tym polega ta nowa sytuacja, to wielkie wydarzenie w dziejach ludzkości - zesłanie Ducha Świętego. Od tego momentu, jak mówi Pismo św., Duch Święty jest z nami na zawsze, jest na każde zawołanie człowieka; nie jak Pan, ale jak sługa.

Dotykamy tu niepojętej miłości Boga - Boga, który staje się sługą. Tak jak Chrystus uniżył samego siebie i stał się sługą wszystkich, tak Duch Święty przychodzi do nas na każdą prośbę, jak sługa, abyśmy mieli udział w świętości Boga. On czyni nas synami Bożymi zdolnymi do miłowania Boga całym sercem i całą duszą. Dzięki Duchowi Świętemu możemy stać się świętymi i świadkami Boga.