Logo

Świadectwa

Siostra Bożena poprosiła mnie, abym w mojej parafii, w czasie kolejnych Mszy Św. podzieliła się tym, co dała mi Szkoła Modlitwy.

Pomyślałam: "Nie poradzę sobie, nie nadaję się, będzie mi wstyd przed ludźmi, którzy mnie znają, nie chcę dzielić się z innymi, szczególnie znajomymi moimi doświadczeniami".

Modliłam się i jedna myśl dodała mi odwagi: "Zrobię to dla Jezusa, bo on dla mnie tak wiele uczynił".

W niedzielę byłam otoczona modlitwą sióstr. Mój strach, moje obawy odeszły. Nawet nie czułam, że jest to dla mnie trudne zadanie.

Jestem nieśmiała i wiem, że o własnych siłach byłoby to niemożliwe. Od znajomych otrzymałam sygnały, że moje świadectwo ich głęboko dotknęło.

Chwała Panu.

W 13 rozdziale Ewangelii wg św. Łukasza jest scena, w której Pan Jezus w szabat uzdrawia kobietę pochyloną od 18 lat. Mogę śmiało utożsamić się z tą kobietą w kluczowych kwestiach.

Są pewne różnice:

- Ona cierpiała 18 lat, ja ok. 26.

- Ona została uzdrowiona w jednym momencie, moje uzdrowienie to długi proces.

Ale poza tym jej sytuacja i moja są niemal identyczne:

- Byłem pochylony jak ona. Nie potrafiłem wznieść oczu duszy ku Bogu. Dużo się modliłem, ale nie byłem w stanie uwierzyć, że moja modlitwa zostanie wysłuchana. Jednak mimo to modliłem się i korzystałem z sakramentów. To były owoce wiary (wtedy tego nie rozumiałem). Wiary, którą miała również ta kobieta, gdyż Jezus nazwał ją „córką Abrahama”. Potwierdził tym samym, że miała wiarę Abrahama – wierzyła wbrew nadziei. Ja podobnie - co było absolutnie cudem Bożej łaski.

- Jej pochylenie było spowodowane niewolą nieprzyjaciela. Moje również. Moje „pochylenie”, było efektem pewnego zdarzenia. Był to taki cios wroga, że wewnętrznie zgiąłem się w pół (zupełnie jak ta kobieta).

Od tamtej pory nie byłem w stanie podnieść swego wzroku ku Bogu. Niewola była tak silna, że nawet zewnętrznie przez wiele lat chodziłem ze spuszczoną głową, patrząc się w ziemię.

Teraz jestem w stanie rozglądać się wokoło siebie. Potrafię spojrzeć w niebo i po prostu zachwycić się tym pięknem, które Bóg stworzył.

- To na zewnątrz. A wewnętrznie?

Jestem w stanie oczami wiary dostrzec Boga każdego dnia.

ON był obecny w całej mojej historii:

- tej makabrycznie trudnej, kiedy nie widziałem sensu mojego życia, a nieprzyjaciel podsuwał mi myśli samobójcze;

- kiedy doświadczałem swojej nędzy i słabości, kiedy psychika ledwo wytrzymywała pod ciężarem samooskarżeń;

-  kiedy Go nie widziałem i nie czułem – kiedy był dla mnie wielkim nieobecnym.

 Bo jak można wytłumaczyć to, że wciąż modliłem się, chociaż moja modlitwa przez te 26 lat nie przynosiła tego, o co prosiłem? Nie przynosiła mi też ulgi. Jedynie modlitwa innych mnie umacniała i podtrzymywała w nadziei.

Jak wytłumaczyć to, że korzystałem z sakramentów, że nie przestałem się spowiadać, choć nie widziałem owoców.

 To, że jeszcze chodzę po tym świecie i wierzę w Tego, który go stworzył i odkupił, jest największym cudem Jego łaski.

Teraz dopiero zaczynam Boga chwalić i uwielbiać, i przede wszystkim - dziękować Mu. On jest we wszystkim.

 Bogu niech będą dzięki!

ŚWIADECTWO JADWIGI - wspomnienie o Walentynie

Ostatni raz Walentyna dosiadła się do mnie w Kościele w ostatnią Niedzielę lutego. Była szczęśliwa, gdyż był z nią syn Andrzej, który przyjął Komunię Świętą. Zauważyłam, że wyszczuplała – to była duża zmiana od ostatnich dwóch tygodni.

Zadzwoniła, zaraz po niedzieli, czy mogę do niej przyjść do domu. Mówiła, że odmówili jej chemii, ze względu na złe wyniki. Pojechałam do niej, była w łóżku, wstała i zobaczyłam jak strasznie jest wychudzona: kości i skóra. Z dawnej Wali został jej tylko jej piękny uśmiech i duże oczy, przy wychudzonej twarzy – były jak latarnie proszące: przychodź do mnie. Nie umiałam jej odmówić, zobaczyłam jaka jest bezbronna, spragniona obecności drugiej osoby. Wybrała mnie. Nie miałam czasu na myślenie o sobie, o mojej rodzinie. Masowałam jej schorowane ciało, a ona zamiast narzekania mówiła, czuję się jak w SPA, tak mi jest przyjemnie.

Wala mnie zadziwiała. Dopiero teraz mogłam ją lepiej poznać. Małe jej mieszkanie urządzone pięknie, ołtarzyk. Modliłyśmy się; zawsze przypominała, żeby zapalić w ołtarzyku świeczkę. Na początku modlitwa była dłuższa, głośna, potem codziennie krótsza i cichsza. Mówiła coraz ciszej, aż w ostatnie kilka dni przed hospicjum, głos miała tak słaby, że mówiła: „Jezu kocham Ciebie i jestem Twoja.” Ja modliłam się po cichu. Na początku było dużo intencji, w tym o ulgę dla cierpiących i dla niej. Potem też o dobrą śmierć dla umierających i dla niej. Wychodząc każdego dnia od niej żegnałyśmy się, mając nadzieję, że jutro się spotkamy.

Doświadczyłam co to jest kruchość życia. Walentyna z tej pełnej prężności i odwagi osoby – do końca pracującej, opiekującej się córką, synem – odchodziła spokojna, zadająca czasem pytanie jak dziecko: „Czy będę zbawiona?” Za chwilę mówiąca, że Tam ma już swoich, którzy czekają, a ona bardzo tęskni za mamą. Córka jej Olga wchodziła do jej pokoju ze łzami, kładła głowę na łóżko, płakała, a Wala głaskała ją w milczeniu, uciszała, a w ostatnie dni tylko trzymała rękę na jej głowie; na więcej nie miała siły.

Ok. 10 marca odtworzyłam jej Kasi świadectwo ze Szkoły Modlitwy. Prosiła, aby jej dwukrotnie dać posłuchać. Potem mówiła, że chciałaby dać swoje świadectwo. Zastanawiała się, co byłoby najważniejsze – tyle dobra doświadczyła. Nie miała już siły do pisania. W końcu uznałam i to jej powiedziałam, że Ona jest sama całym świadectwem. Codziennie oddawała się Jezusowi, zawierzała Maryi, zawierzała chorych, swoją rodzinę, Wspólnotę, Kościół Święty, modliła się za zmarłych. Swoje cierpienie łączyła z cierpieniem Jezusa i ofiarowała za nawrócenie grzeszników, zbawienie Dusz Czyśćcowych, za swoją rodzinę.

I tak jak na początku myślałam, że to ja jestem jej potrzebna (jak ten Cyrenejczyk), tak w trakcie tego całego czasu Pan pokazał mi moją przemianę. Zobaczyłam, że nie jest mi łatwo pogodzić się z wolą Pana. Za wszelką cenę chciałam po swojemu ją ratować, wlewać nadzieję, że to jeszcze nie koniec. A Wala była cała prawdziwa i ta prawda mówiła mi po co to fałszować. Mówiła: odchodzę, chcę abyś przy mnie była. W nas obie wstępował pokój serca, bez słów, widziałyśmy i czułyśmy, że Pan jest blisko, Matka Boża nas ogarnia, utula.

Jednego dnia zmieniałam powleczenia z kołdry i wyfrunęło dużo piór (białych), fruwały. Mówiłyśmy, że Aniołowie są wśród nas, patrząc na te pióra. Zrobiło się radośnie. Niby nic, a w chwili cierpienia Walentyny to było tak wiele; uśmiech, żarty.

Już od następnego dnia przyjścia do Walentyny, miałam nagłą potrzebę ubrania się ładnie, w spódnicę – ona oceniała, mówiła, że dobrze i ładnie. Sama myła sobie włosy, żeby były ładne, dbała co ma na sobie, przeglądała się w lustrach. Chciała, aby Ci, którzy do niej przychodzili, zastali ją zadbaną. Mówiła do nich przez telefon, żeby się przygotowali na zmianę jej wyglądu, żeby nie przeżyli szoku. W sercu każdego, kto ją odwiedzał, następowała zmiana. Współczuli jej sercem, a rozmowy prowadzili o życiu – była ciekawa co u nich. Choć czasem zwracałam jej uwagę, aby odmawiała im odwiedzin, mówiła: „To widocznie jest im potrzebne. Chcą mnie pożegnać i zobaczyć jeszcze żywą.” To było czasem dla niej męczące. Prosiła, aby nie było kilku osób na raz. Wycofywałam się do kuchni, aby miała swobodę ze swoimi gośćmi.

Najtrudniej było jej rozstać się z dziećmi. To ją trzymało przy życiu. Co będzie po jej odejściu z jej dziećmi. O tym mówiła. Uspokajałam. Mówiła, że już za pracą nie tęskni, bo nie ma już siły, choć chciała uszyć płaszczyk dla Olgi. Jak wchodziła do niej Pani Pietrzak rozpromieniała się, jakby jej przybywało sił.

W dniu zawiezienia Wali do hospicjum w czwartek przyszła Pani Pietrzak i dano mi do zrozumienia, że nie będę już dziś potrzebna. Gdy wychodziłam,  Wala, choć była leżąca, podniosła się, uśmiechnęła. I wówczas we mnie coś pękło, poczułam czułość, dobro i świadomość, że w końcu Walentyna znalazła matkę „zastępczą – ziemską” dla swoich dzieci – To była Pani Pietrzak.

W czasie masowania jednego dnia Wala mówiła: „czy ja na pewno będę zbawiona, czy pójdę do nieba? Miała na szyi szkaplerz Matki Bożej, była zawierzona Maryi. – Mówię, przecież masz Matkę Bożą, Ona Cię w sobotę zabierze, jak obiecała. Zawsze się Jej oddajesz, zawierzasz.

Zmarła w sobotę o godz. 23⁰⁰ (i jak tego pragnęła, przebywała w hospicjum ostatnie 2 dni).

Tak wola Boża się wypełniła. Ze strony Walentyny nie było buntu, poczucia niesprawiedliwości. Odeszła cicho, pogodzona. Jej życie i odchodzenie zmieniło wszystko i każdego, kto do niej przychodził, o niej myślał. Do końca ewangelizowała. Do swojej przyjaciółki z Ukrainy (w środę) mówiła, że ma wielu swoich po drugiej stronie, którzy na nią czekają. Ona chciała już z nimi być. Miałam wrażenie, że jest czysta. Co to oznaczało nie wiem, myślę, że rozstawała się z życiem ziemskim nie zatrzymując nic dla siebie. Wracała do nieba.

 

Wspomnienie o Tadeuszu

Tadeusz Łagowski, jeden z członków założycieli naszego Stowarzyszenia,  zmarł 19 czerwca 2025 roku. Przeżył 94 lata. Wielu z was nie zdążyło go poznać, bowiem stan zdrowia związany z wiekiem przez ostatnich kilka lat nie pozwalał mu bywać na spotkaniach.

Gdy odwiedzałam jego i jego żonę Zosię, najpierw witał mnie z radosnym uśmiechem, a potem pytał o Wspólnotę, o ludzi, o wydarzenia i zawsze zapraszał do modlitwy, by w Koronce lub Różańcu powierzać nas Bogu.

Pod koniec życia stawał się coraz łagodniejszy, pełen jakieś wewnętrznej radości, spokoju, ciszy…

Byłam kiedyś świadkiem gdy ktoś zrobił mu przykrość; uśmiechał się tylko łagodnie, spojrzał z  miłością i nic nie mówił. Przypomniał mi wtedy słowa Jezusa „jeśli się nie staniecie jako dzieci… - bo Tadeusz stawał się coraz bardziej jak to ewangeliczne dziecko, pełen wewnętrznego pokoju i ufności,

Gdy lekarze powiedzieli mu, że nic już dla niego nie mogą zrobić bo jest zbyt słaby i chory powiedział: „niech się dzieje wola Boża” i dodał cicho „chciałbym tylko umrzeć przed Zosią”.

Stało się jak pragnął.

Umarł, szybko, w kilka sekund, przygotowując się do Mszy św., a było to w święto Bożego Ciała. Tego Sakramentu, który tak bardzo czcił. 

 

Panie Jezu, dziękujemy Ci za naszą siostrę Walentynę i naszego brata Tadeusza. Dziękujemy Ci za ich życie. Za to że byli z nami, że mogliśmy ich poznać. Dziękujemy Ci za wszystko czym ich obdarzyłeś i za wszystko czym nas obdarzyłeś poprzez ich obecność. Dziękuję Ci Panie za Twoją miłość do nich, za to że ich odnalazłeś i prowadziłeś ku Ojcu aż do kresu ich życia.

Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci. Niech odpoczywają w pokoju wiecznym. Amen

 

Parafia bł. Władysława z Gielniowa - Warszawa

  1. Co dała mi Szkoła Modlitwy?

 Szkoła Modlitwy dała mi czas poświęcony dla Boga. Mogłam oderwać się od trosk życia codziennego  i ten czas ofiarować na modlitwę. Co więcej te troski mogłam ofiarować Bogu i prosić o pomoc, łaski, światło Ducha Św. w trudnościach.

Szkoła Modlitwy pokazała mi, że w każdym momencie mogę zwracać się do Boga. On jest blisko mnie i czeka na relację ze mną. Bóg jest miłością i chce mnie obdarzać dobrem, tak jak rodzic chce dobra dla swojego dziecka

 2. Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

Szczególnie ważna w czasie Szkoły Modlitwy:

  • Była modlitwa sercem- spotkanie Boga w moim sercu i doświadczenie Jego bliskości i czułości
  • Dar wspólnoty, wspólna modlitwa
  • Modlitwa uwielbienia

............

  1. Co dała mi Szkoła Modlitwy?

W szkole Modlitwy uświadomiłam sobie jak można modlić się w różny sposób. Informacje praktyczne, jak przystąpić do modlitwy, w jakich warunkach ją sprawować były dla mnie bardzo ważne. Szkoła Modlitwy dała mi wiedzę, ale też poczucie wspólnoty oraz świadomość, że nie jestem jedyną, która ma trudności w modlitwie. Zmieniłam swoje podejście do modlitwy tak, aby jak najlepiej wykorzystać ten dar.

  1. Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

Szczególnie ważne było dla mnie wspólne dzielenie się i czytanie Pisma Św. Fakt, że każda z osób odbiera inny fragment tekstu jako istotny ale w inny sposób zarazem od innych, uważam za niezwykły. Ważne dla mnie było poczucie wspólnoty i przynależność do grupy osób o podobnych zainteresowaniach czy poglądach. Bardzo ciekawe konferencje, dużo ważnych informacji.

...............

  1. Co dała mi Szkoła Modlitwy?

Szkoła Modlitwy dała mi zachętę do szczerości w relacji z Bogiem (na modlitwie), pomogła mi otworzyć się na modlitwę płynącą z serca, przyjąć śpiewane treści jako moje. Odważyłam się modlić na głos ze szczerością, czego wcześniej nie robiłam. Przypomniała mi o mocy modlitwy wstawienniczej, z której zaczęłam korzystać w chwilach trudności

  1. Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

Szczególnie ważne było rozważanie Pisma Św., uczenie się jak szukać tego, co Bóg chce mi przez nie powiedzieć. Zachęciło mnie to do regularniejszego czytania Pisma Św. w domu. Ważna była sugestia, że oprócz intelektualnego zrozumienia tekstu ( na którym często wcześniej poprzestawałam) ważne by tekst dotarł do serca.

.............

  1. Co dała mi Szkoła Modlitwy?

Nieustanne poszukiwanie Boga w moim życiu i chęć poznanie Go, chęć poznawanie Go.

  1. Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

W tym poznawaniu Boga ważna jest regularność i systematyczność, której brakuje na co dzień. Uporządkowanie pewnych pojęć, zagadnień o których słyszałam, czy nawet wiedziałam, a które były porozrzucane w moich myślach.

...............

 Co dała mi Szkoła Modlitwy?

- możliwość pełniejszej i lepszej modlitwy przynajmniej raz w tygodniu

- poczucie wspólnoty z ludźmi, którzy wierzą w Boga

  1. Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

Doświadczenie modlitwy wstawienniczej gdzie czułam, że Bo patrzy na mnie i mówi do mnie.

..............

  1. Co dała mi Szkoła Modlitwy?

Dzięki Szkole Modlitwy dowiedziałem się, jak rozważać Pisma Św. wcześniej czytałem Je tylko na poziomie intelektualnym. Dowiedziałem się. Że powinienem rozważać Biblię w moim sercu.

  1. Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

W trakcie Szkoły Modlitwy mogłem doświadczyć modlitwy w małej grupie. Ważne było dla mnie też to, że modlitwa ta przybierała różne postacie, np. śpiew lub rozważanie Pisma Świętego. Pozytywnie też odbieram atmosferę, która panowała w trakcie spotkań.

.............

  1. Co dała mi Szkoła Modlitwy?

Szkoła Modlitwy nauczyła mnie, że do Boga chcę się zwracać nie tylko z prośbami, ale również wychwalać, wielbić, jak i przepraszać. Pozwoliła mi też zupełnie inaczej spojrzeć na lekturę Pisma Świętego, dojrzeć możliwość modlenia się Słowem Bożym. Przede wszystkim jednak dała nadzieję, że powoli, stopniowo może następować mój wzrost duchowy. Dziękuję za słowa o pokorze, które poruszyło strunę w moim sercu. Bóg zapałać.                        

  1. Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

Szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy były dla mnie dwa momenty. Pierwszy gdy w małych grupach modliliśmy się za siebie nawzajem, co otworzyło w mojej duszy nieznane mi rejony. Drugi, gdy zagłębialiśmy się w małych grupach w lekturę Pisma Świętego. To niesamowite, jak do każdego ten sam fragment przemawia zupełnie inaczej, a jednak jest w tym wielka prawda. Alleluja!

..................

  1. Co dała mi Szkoła Modlitwy?

Czas Szkoły Modlitwy pozwolił po raz kolejny doświadczyć wspólnoty w obecności Bożej. Bardziej wyraźnie doświadczyłam potwierdzenia, że Bóg błogosławił w tym czasie. Uświadomiłam sobie bardziej, że Pan Bóg cały czas czeka na moja obecność na modlitwie.

  1. Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

Szczególnie ważna była (jest) Boża obecność i błogosławieństwo w tym czasie.

................

  1. Co dała mi Szkoła Modlitwy?

To nie była dla mnie pierwsza Szkoła Modlitwy. Tym bardziej dotykała mojego serca. Ciągle się uczę siebie, poznaję siebie. Tylko tak świadomie mogę szukać drogi do Boga. Uświadamiam sobie jak ja bardzo potrzebuję Boga w moim życiu, w takim życiu codziennym, w zwykłych swoich sprawach. Uczę się powierzać Mu swoje sprawy, trudności ale też dziękować, bo tylko On zmienia mnie na lepsze, wyzwala mnie z moich lęków.

2.Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

Jeszcze raz uczę się jak ważna jest moja osobista relacja z Bogiem. Ważne były konferencje, bo  z nich mogłam wciąż się uczyć. Ważne były prowadzone modlitwy. Dzielenie się Pismem Św. zawsze jest dla mnie „zaskoczeniem” jak każdy z nas z tego samego tekstu ma inne spojrzenie i co było dla niego ważne.

.................

     1. Co dała mi Szkoła Modlitwy?

Czas trwania Szkoły Modlitwy był czasem umocnienia wiary. Bóg odkrywał moje słabości, niepewności ale natychmiast wchodził ze Swoją Łaskę, dotykał mojego serca. Pierwszy raz zobaczyłam, że na tej Szkole Modlitwy czuję się bezpieczna. Bóg utwierdził mnie, że to jest moje miejsce. Pierwsza Szkoła Modlitwy bez pokładu ogromnych lęków. Chwała Panu

  1. Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

Treści konferencji, które na nowo ale już inaczej dotykały serca oraz wspólna modlitwa do której tak bardzo tęskniło moje serce.

………………

  1. Co dała mi Szkoła Modlitwy?

To moja druga Szkoły Modlitwy, ale tym razem nie byłam jedynie uczestnikiem, ale jedną  osób organizujących co tygodniowe spotkania. I wtedy ( podczas pierwszej szkoły) i teraz na każde spotkanie czekałam i chociaż czasami nie bardzo miałam czas i siły to zawsze było warto pójść. Wspólna modlitwa daje duże pocieszenie. Podczas konferencji na nowo odkrywałam jak ważne jest ciągłe odnoszenie swojego życia do Boga, że trzeba nieustannie ćwiczyć w sobie ufność wobec Jago Słowa.

2.Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

Ważne było dla mnie, że to co otrzymałam kilka lat temu podczas pierwszej Szkoły mogłam ofiarować innym. Swój czas i zaangażowanie aby kolejne osoby mogły poznać i skorzystać z tej formy modlitwy i spotkania z Bogiem. Proste czynności, ustawianie krzeseł, rozdanie tekstów pieśni, daje takie poczucie, że czynisz dobrze.

 

Parafia Matki Bożej Częstochowskiej w Zielonce

 

Co dała mi Szkoła Modlitwy?

 Pogłębiłam odczucie wartości modlitwy w moim wnętrzu. Po raz pierwszy zauważyłam, że modliłam się do tej pory „głową” – intelektem, a po udziale w Szkole Modlitwy zaczęłam modlić się „sobą” – sercem. Odczuwam to inaczej niż wcześniej. Zaczęłam modlić się tak w domu, prosząc Ducha Świętego o pokój serca i zdecydowanie jestem spokojniejsza wewnętrznie. Po modlitwie sercem zwiększyło się we mnie zaufanie do Pana.

Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

 Modlitwa wstawiennicza zmieniła mnie. Dotychczasowe negatywne odczucia (w tym poczucie winy i krzywdy) odbieram jako dobro, które miało się wydarzyć, abym inaczej widziała moje życie. Jego najważniejszym elementem jest Pan, który mnie kocha.

Sposób czytania Pisma św. – kontemplowanie i rozeznawanie słowa Pisma skierowanego do mnie, dotyczącego danego dnia, wydarzenia…

Modlitwa i dzielenie się w grupach po przeczytaniu fragmentu z Pisma św.

Zauważyłam, że w modlitwie ważne jest też śpiewanie pieśni, co próbuję też robić w domu. Taka modlitwa z pieśniami lepiej mnie otwiera na słowa Pisma, które są do mnie kierowane.

……………

 Co dała mi Szkoła Modlitwy?

 Szkoła Modlitwy dała mi możliwość innego spojrzenia na modlitwę. Zrozumiałam, że modlitwa nie polega tylko na odmówieniu pacierza, ale na dialogu z Panem Bogiem i budowaniu relacji. Dzięki spotkaniom w Szkole Modlitwy mogłam ten czas w pełni poświęcić dla Boga, co niestety w domu nie jest proste z powodu wielu obowiązków.

 Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

 Szczególnie ważna była dla mnie wspólna modlitwa, medytacja Pisma świętego, dzięki czemu bardziej zrozumiałam, co w danym słowie Pan Bóg chce mi przekazać. Przyznam, że niezwykle pomocne były dla Mnie konferencje, za które z całego serca dziękuję.

……………

Co dała mi Szkoła Modlitwy?

 Zrozumiałem:

- czym jest modlitwa

- jak mam się modlić

- co daje moi wiara w Słowo Boże

 Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

 - Skupienie w czasie prowadzonych konferencji

- Tematy prowadzonych konferencji

- Samo uczestniczenie w Szkole Modlitwy

……………

 Co dała mi Szkoła Modlitwy?

 Szkoła Modlitwy dała mi utwierdzenie mojej wiary i inne spojrzenie na modlitwę. Bóg – miłość – otwartość na budowanie bliskiej relacji z Bogiem i drugim człowiekiem. Dała mi też pragnienie pogłębienia wiary.

Dziękuję!

 Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

 Szczególnie ważna była dla mnie:

- wspólnota osób, które tworzyły tę Szkołę,

- wzywanie Ducha Świętego przez śpiew,

- wielbienie Boga,

- modlitwa wstawiennicza.

……………

 Co dała mi Szkoła Modlitwy?

 Przede wszystkim modlitwa w grupie ma inną siłę oddziaływania, ma moc.

Świadomość, że inni chcą i podążają drogą, na którą ja też się zdecydowałam dodaje otuchy i nadziei, że nie jestem sama. Tu przychodzą mi na myśl słowa: „Gdzie dwóch lub trzech jest w imię Moje, tak Ja jestem. Poza tym ciekawe wykłady i prelekcje pogłębiły moją wiedzę o roli modlitwy i historii Pisma św., pomogły mi wzrastać w mojej drodze do Boga.

 Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

 Szczególnie ważne było przygotowanie i porządek poszczególnych spotkań. Dawał on poczucie zaufania, że ten kto nas prowadzi wie co robi i dokąd nas wiedzie. Ważna była również pisemna forma konferencji. Ponieważ z powodów zdrowotnych nie mogłam uczestniczyć we wszystkich spotkaniach, to możliwość nabycia pisemnej formy wykładów była dla mnie bardzo ważna, bo uzupełniała moje braki.

Ciekawe były również doświadczenia dzielenia się słowami z Pisma św. w dość przypadkowych grupach, gdyż pokazało mi nowe i świeże spojrzenie na Słowo zaprezentowane przez nowych uczestników spotkań. Wniosło to wiele ożywczych refleksji.

……………

 Co dała mi Szkoła Modlitwy?

 Szkoła modlitwy pogłębiła jeszcze bardziej moje pragnienie modlitwy. Zrozumiałam jak cenna jest modlitwa, obojętnie gdzie się znajduję. Mam świadomość, że proszę w różnych intencjach, ale też za to dziękuję. Jak się modlę, to czuję, że nie jestem sama, ale jest ze mną Bóg. W każdej sytuacji modlę się i robię znak Krzyża, aby Bóg mnie prowadził gdy wychodzę z mieszkania i gdy do niego wracam.

 Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

 W czasie Szkoły Modlitwy szczególnie ważna była moja obecność, bo wiele z niej skorzystałam. Modlitwy do Pana Boga zawsze mnie mobilizowały do działania. Szkoła Modlitwy powiedziała mi jak ważna jest modlitwa w moim życiu.

………………

 Co dała mi Szkoła Modlitwy?

 - Poszerzyła moją wiedzę na temat modlitwy np.: rodzaje, postawy.

- Poczucie wspólnoty.

- Była zatrzymaniem się w gonitwie dnia codziennego i znalezieniem czasu dla Pana

- Buduje fakt, że szukamy kontaktu z żywym Bogiem (spotkać innych „nawiedzonych”)

 Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

 Szczególnie cenne wydają się być spotkania w małych grupach, gdy realnie miałam okazję pochylić się nad Pismem św. Cenne były wypowiedzi innych, ta różnorodność interpretacji tej samej przypowieści, i za każdym razem trafna.

Dziękuję za ten czas!

……………

 Co dała mi Szkoła Modlitwy?

 Zbliżenie do Boga

 Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

 Ważne było:

- grupowe wsparcie, poczucie, że jest się w rodzinie, która wspiera mnie duchowo i którą ja wspieram.

- nauka czytania i rozumienia Pisma św.

- jak jeszcze lepiej przybliżyć się do Boga

- jak być lepszym człowiekiem i katolikiem.

 Czuję się bardziej wzmocniona duchowo.

……………

Co dała mi Szkoła Modlitwy?

 Szkoła Modlitwy dała mi czas spotkania z Bogiem. Poznałam różne sposoby modlitwy np.: modlitwa uwielbienia, modlitwa Pismem św. Dowiedziałam się o różnych postawach podczas modlitwy.

 Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

 Ważne było jak inni rozważając Pismo św. dzielą się swoimi odczuciami.

…………

 Co dała mi Szkoła Modlitwy?

 W Szkole Modlitwy nauczyłam się modlić sercem, rozmawiać z Bogiem, powierzać Mu sprawy swoje oraz innych.

Pogłębiłam swoją wiarę i łatwiej jest mi z pomocą Bożą przeżywać trudne dla mnie chwile.

 Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

 Nauczyłam się posługiwać Pismem św. i rozważać je. Nauczyłam się modlitwy uwielbienia i dziękczynienia.

………………

 Co dała mi Szkoła Modlitwy?

 Szkoła Modlitwy, kolejna już, umacnia moją wiarę, odkrywa na nowo moc modlitwy, jej siłę, jej piękno.

 Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

 Najważniejsza dla mnie jest konferencja o modlitwie serca. Zawsze rozpala mój umysł i moje serce, wzbudza pragnienie zatopienia się w rozmowie z Jezusem.

……………

 Co dała mi Szkoła Modlitwy?

 Szkoła Modlitwy pogłębiła bardziej wiarę w Boga. Mam teraz większą miłość do całej Trójcy Świętej i do bliźniego. Bardziej zbliżyła mnie do Eucharystii.

 Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

 W czasie Szkoły Modlitwy ważne były konferencje, które pogłębiały moją wiarę i budowały radość w moim sercu. Jestem wdzięczna Panu Bogu, że mogłam we wszystkich uczestniczyć.

……………

 Co dała mi Szkoła Modlitwy?

 Szkoła Modlitwy przybliża mnie do Boga.

Uczy mnie jak dobrze modlić się i jak słuchać Boga.

Otwiera moje serce na relację z Bogiem.

Daje mi pewność, że Bóg mnie słucha i ogarnia swoją miłością.

Uczy kochać i dostrzegać Boga w bliźnim.

Daje mi też pokój serca i otwiera na Słowo, które Bóg do mnie kieruje.

 Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

 W czasie Szkoły modlitwy była dla mnie ważna medytacja Pisma św., w której mogę wsłuchiwać się w głos Boga, który mówi do mnie i porusza moje serce. To dla mnie ogromna radość, że Bóg otworzył moje serce na słowa Pisma św.

Ważne też były katechezy, które dotykają swoim bogactwem, uczą poznania Boga i przybliżają do Niego.

……………

 Co dała mi Szkoła Modlitwy?

 Szkoła Modlitwy dała mi ufność, że czas poświęcony Panu Bogu jest dla Niego bardzo ważny. Nawet ten spędzony w milczeniu, w ciszy, bez wypowiadanych modlitw i słów.

 Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

 Ważne było spotkanie innych osób oraz służenie im i Panu Bogu.

……………

 Co dała mi Szkoła Modlitwy?

 Dzięki Szkole Modlitwy moja wiara rozwija się i umacnia. Bardziej kocham Pana Boga. Potrafię modlić się z większą pobożnością i godzić się z wolą Bożą, gdy jest inaczej niż chciała bym. Potrafię przebaczać.

Zaczęłam modlić się różnymi rodzajami modlitwy, nie tak jak dotychczas, gdy modliłam się tylko tradycyjnie.

 Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

 Dzięki Szkole Modlitwy przygotowuję się do modlitwy prosząc Ducha Świętego o pomoc.

Ważną konferencją była ta o postawach modlitewnych i rodzajach modlitwy, ponieważ teraz modlę się często z uniesionymi rękoma.

…………

 Co dała mi Szkoła Modlitwy?

 Szkoła Modlitwy dała mi wspólnotę i rozpoczęła mój rozwój duchowy. Przybliżyła mnie do Jezusa i Maryi. Utwierdziła mnie w wierze i nauczyła służby.

Ważne dla mnie były konferencje, wspólne modlitwy, modlitwa wstawiennicza.

Bardzo cenię sobie wszystkie koleżanki i wszystkich kolegów ze wspólnoty oraz prowadzące siostry.

 Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

 Najważniejsza była świadomość, że Jezus jest z nami.

 Chwała Panu!

………………

 Co dała mi Szkoła Modlitwy?

 Zaczęłam modlić się sercem. Zapalam świecę, modlę się do Ducha Świętego, wylewam przed Bogiem moje serce – rozmawiam z Bogiem: dziękuję Mu za wszystkie łaski, które mi daje, przepraszam za moje grzechy, którymi Go obraziłam, proszę o nowe łaski, powierzam Mu moje problemy, uwielbiam Go. Czynię tak w modlitwie przed snem. Nie zawsze mi to wychodzi, ale staram się. Zauważyłam, że dzięki takiej praktyce lepiej sypiam.

 Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

 W czasie Szkoły Modlitwy szczególnie ważne było dla mnie studiowanie Pisma św., żeby Słowo Boże zapuściło we mnie korzenie, wyciszyło mnie i pokazało jak lepiej żyć.

Równie ważne było dla mnie śpiewanie pieśni, którymi tak pięknie wielbimy Boga.

 

Mam na imię Katarzyna.

Jestem osobą wierzącą od dziecka. Starałam się w każdą niedzielę uczestniczyć we Mszy Świętej, regularnie przystępować do Sakramentu Pokuty i wydawało mi się, że to wystarczy. Obowiązek wobec Boga i Kościoła wypełniony- a życie ? To osobna rzeczywistość.

Do tej pory nie miałam żadnej relacji z Matką Bożą. Nigdy nie zwracałam się do Niej, ani o nic Jej nie prosiłam.

Po uczestnictwie w 33-dniowych, internetowych rekolekcjach i wysłuchaniu świadectwa Pana Pakuły coś się we mnie zmieniło. Zobaczyłam, że mam relację z Maryją. Zaczęłam zwracać się do Niej, a Ona pomaga mi we wszystkim jak mama. Oddałam się Jej i Ona zaczęła Mnie prowadzić.

Dziś nie robię nic bez Maryi. Oddaję Jej każdą chwilę. Ona uczy mnie żyć miłością i czuję, że zawsze jest ze mną. Mam więcej pokoju i radości.

 Grupa Modlitewna Fiat par MB Częstochowskiej w Zielonce

 

Należę do grupy „Fiat” bo uczę się modlitwy, uczę się rozważać Pismo Św., spotykam się z grupą i mam możliwość rozmowy na różne ciekawe tematy religijne i nie tylko. Uczę się od innych postawy modlitewnej, przypominam sobie różne postawy z katechizmu, patrzę na osoby modlące się – na ich skupienie i postawę w czasie modlitwy. Często wprowadzam to w życie a czasem jestem zawstydzona, że tego nie umiem czy nie wiedziałam.

Mam na imię Teresa.

Wychowałam się w rodzinie chrześcijańskiej, w gronie dziewięciorga rodzeństwa. Całe dzieciństwo pragnęłam i szukałam Boga. Doświadczałam także Jego opieki.

Na imię mam Ewa.

We Wspólnocie jestem od trzech lat.

  To niedługo, lecz gdy przypomnę sobie siebie sprzed tego  czasu, mogę powiedzieć, że byłam kimś  trochę innym. Inaczej postrzegałam otoczenie, innych ludzi, siebie, nie wspominając  o Bogu:

„Naprawdę cieszę się, że przyjechałam. Ta adoracja, to dotknięcie Monstrancji, było czymś niesamowitym, bardzo głębokim spotkaniem z Bogiem.

Szkoła Modlitwy we Wspólnocie Mam, w parafii bł. Władysława z Gielniowa trwała od 8.11.2017 do 23.05.2018 roku. Na ostatnim spotkaniu jej uczestnicy odpowiedzieli na pytania:

  1. Co dała mi Szkoła Modlitwy?
  2. Co było dla mnie szczególnie ważne w Szkole Modlitwy?

Szkoła Modlitwy w parafii bł. Władysława z Gielniowa trwała od 12.09.do 14.11. 2017 roku. Na ostatnim spotkaniu jej uczestnicy odpowiedzieli na dwa pytania:

1. Co dała mi Szkoła Modlitwy?

2. Co było dla mnie szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy?

Napisali:

„Przede wszystkim zostałam zainspirowana głęboką łącznością z Panem Bogiem, wyciszeniem i poszukiwaniem Jego głosu przez prowadzących. Również poczucie wspólnoty z innymi uczestniczącymi. Modlitwa do Ducha Świętego – wytrwałe przyzywanie i otwarcie na Jego natchnienia. Dobry przykład do codziennej modlitwy. Szczególnie ważna była dla mnie modlitwa wstawiennicza – jako doświadczenie troski i oddania grupy modlącej się w intencji kogoś. Dla mnie była umocnieniem w znoszeniu codziennego trudu.”

Druga Szkoła Modlitwy w parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Zielonce trwała od 21.01.do 27.03. 2017 roku.

Na ostatnim spotkaniu jej uczestnicy napisali:

„W Szkole Modlitwy nauczyłam się modlić sercem, co przybliżyło mnie bardziej do Boga. Zaufałam Bogu i to zmieniło moje życie. Wszystkie trudne sprawy oddaje Bogu. Wiem, że On ma dla mnie najlepszy plan i poprowadzi mnie ku dobru. Wszelkie krzyże, które dźwigam stają się łatwiejsze do znoszenia. Szczególnie ważne w czasie Szkoły Modlitwy były dla mnie Modlitwy uwielbienia i modlitwa wstawiennicza.”

Na imię mam Ewa.

We Wspólnocie jestem od trzech lat. To nie długo, lecz gdy przypomnę sobie siebie sprzed tego czasu, mogę powiedzieć, że byłam kimś trochę innym. Inaczej postrzegałam otoczenie, innych ludzi, siebie, nie wspominając o Bogu:

Mam na imię Małgorzata. Do Szkoły Modlitwy przyszłam na etapie odkrywania Pana Boga w moim życiu na nowo. Pragnęłam zwrócić się z ufnością do Boga, powierzyć Mu swoje życie, oddać Mu siebie i swoją rodzinę.

Ale... to znaczyło dla mnie tyle, że Pan Jezus zmieni moich najbliższych, rozwiąże moje problemy - małżeńskie, mieszkaniowe. "A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela". Słowa uczniów Jezusa doskonale oddają moje nastawienie do Niego. A ja się spodziewałam, że Pan zabierze mi moje kłopoty... Ale nie zabrał.

Mam na imię Małgosia. Nie było w moim życiu zawirowań związanych z wiarą. Uczęszczałam na niedzielną Mszę św. Modliłam się każdego dnia. Przestrzegałam przykazań Bożych. Niby wszystko było na swoim miejscu, ale w głębi duszy czułam, że Bóg jest daleki. Czułam tęsknotę za Bogiem. Często w myślach śpiewałam pieśń: „Być bliżej Ciebie chcę, o Boże mój”. Bóg mnie wysłuchał. Postawił na mojej drodze Szkołę Modlitwy. Od tamtego czasu (minęły 2 lata) zmienia się i pogłębia moje życie duchowe.

19.01.2016 roku w Parafii Matki Bożej w Zielonce zakończyły się spotkania Szkoły Modlitwy'Wypłyń na głębię'. Na ostatnim spotkaniu jej uczestnikom zadano 2 pytania:
- Co dała mi Szkoła Modlitwy?
- Co było dla mnie szczególnie ważne w Szkole Modlitwy?
Oto odpowiedzi:

„Uczestnictwo w Szkole Modlitwy to bardzo ważne wydarzenie w moim życiu.

Uczestnicy, którzy w dn. 5.11.2015 ukończyli Szkołę Modlitwy w parafii św. Aleksandra w Warszawie pisali:

"Dotychczas traktowałam rygorystycznie czas i zestaw modlitw, co niejednokrotnie było nużące i sprzyjało rozproszeniom. Uważam, że pomocne są dla mnie rady nieco swobodniejszego dostosowywania modlitwy do programu dnia i okoliczności. Bardzo ważne były dla mnie treści dotyczące adoracji Najświętszego Sakramentu, która to adoracja nie musi polegać na naszym gadulstwie. Ważne jest słuchanie Boga. W czasie Szkoły Modlitwy miałam własne doświadczenia związane z tą sprawą".

Szkoła Modlitwy była dla mnie drogą do spotkania z Bogiem, doświadczenia Jego obecności.

W lutym 2015 r. zakończyły się spotkania Szkoły Modlitwy  "Wypłyń na głębię" (Łk5,4) w parafiach: Miłosierdzia Bożego w Otwocku, Dobrego Pasterza w Miedzeszynie i bł. Władysława z Gielniowa w Warszawie. Na ostatnim spotkaniu uczestnicy Szkoły odpowiedzieli na 2 pytania:

- Co dała mi Szkoła Modlitwy?

- Co było dla mnie szczególnie ważne w Szkole Modlitwy?

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

Mam na imię Ania. Mam męża i dwoje dorosłych już dzieci.

Pochodzę z rodziny niewierzącej. Całe swoje dzieciństwo i młodość żyłam z daleka od Boga. Wojowałam z kościołem, krytykowałam go, drwiłam z księży i z ludzi wierzących. Wydawało mi, się że do kościoła to chodzą tylko babcie, lub tzw. „ dewotki”.

fragmenty anonimowych podsumowań napisanych przez uczestników Szkoły Modlitwy

„(...) Konferencje wskazały mi, jak należy się modlić - tzn., że trzeba się modlić więcej sercem aniżeli słowem, że trzeba także więcej słuchać - wsłuchiwać się w głos Boga, a przede wszystkim trzeba umieć stanąć przed Bogiem w prawdzie. Ta właśnie kon­ferencja była dla mnie najważniejsza, stanowiła odkrycie. Stanąć przed Bogiem w prawdzie. Jakie to trudne?... Może to brzmi patetycznie, ale nie potrafię oddać tego, co czuję – po prostu zrozumiałam, jak wiele muszę się jeszcze nauczyć, ale jednocześnie poczułam się silniejsza, na skutek tej wspólnej modlitwy, która daje tak wiele (...)”.