konferencja na Dzień Dziękczynienia 2026
Chcę dzisiaj zatrzymać się nad wydarzeniem zwiastowania, nad słowami, które wypowiedziała Maryja: „Oto Ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1,38). Ewangelia przekazuje nam zaskakujący obraz: oto Bóg zwraca się do człowieka z niezwykłą propozycją. Prosi Maryję o zgodę aby została Matką Mesjasza. Nie jesteśmy w stanie pojąć wymiaru tego zdarzenia i odpowiedzieć sobie na wszystkie pytania, typu: ‘dlaczego’ albo ‘jak to stało się możliwe’. Również Maryja zwraca się do Boga z pytaniem: „jak to jest możliwe, skoro nie znam męża?” Taki jest opis zwiastowania, które miało miejsce 20 wieków temu.
A jakie znaczenie ma ten fakt dla nas, dzisiaj? Boże tajemnice mają to do siebie, że wszystkie wydarzenia mogą się dokonywać także dzisiaj w naszym życiu. Słowo Boga jest skierowane do każdego z nas. Ono jest kierowane nieustannie do każdego człowieka wszystkich czasów, a od nas zależy, czy my w te tajemnice wejdziemy – one są zaproszeniem. I często człowiek głębokiej wiary intuicją swojego serca przeczuwa te tajemnice. Nie potrzeba nadzwyczajnej mądrości i uczoności, bo jak mówi Jezus, Bóg „zakrył te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi a objawił prostaczkom”(por. Łk 10:21). I dlatego Maryja jest dla nas wzorem. Patrzmy na Nią: była zwyczajną kobietą, gospodynią. Sprzątała, chodziła po wodę, pomagała sąsiadom. I oto Jej Anioł Pański zwiastuje, że będzie Matką Mesjasza. Patrzmy jak Maryja to przeżywa: chociaż jest to dla Niej niepojęte, przerasta Ją, to zastanawia się w swoim sercu, stawia pytania i w końcu odpowiada: „niech mi się stanie wg słowa twego”.
Bóg ze zwiastowania Maryi wyprowadził zbawienie całego świata. I podobnie co Bóg zwiastuje mnie i Tobie jest niezbywalnie ważne. Dlatego nie mogę lekceważyć swojego znaczenia. Wszystko jedno w jakiej znajduję się sytuacji.
Są takie momenty w życiu i takie osoby, przez które Bóg mówi do nas otwartym tekstem. Bóg mówi prawie tak otwarcie jak do Maryi. Słyszymy ten głos Boga w głębi serca przez różne poruszenia. Doświadczamy Jego przemawiania przez różne fakty. Dla nas, ludzi wierzących nie ma przypadków. Wszystko jest naznaczone obecnością Pana Boga. I czasem przemawia do nas przez taką szarą codzienność, niekiedy przez radosne zdarzenia, a niekiedy przez zdarzenia, które wydają się nas kaleczyć i krzywdzić, i chodzi o to, żebyśmy umieli na każdą chwilę naszego życia, na to co jest radosne i bolesne, na powszednie szare dni, odpowiadać jak Maryja: „Oto Ja, służebnica Pańska”. Nie jest to łatwe. Wymaga spojrzenia wiary. Gdy przychodzą zdarzenia trudne, sytuacje krzyżowe w naszym życiu, sprawy, które nas przerastają - nie raz przerażają - wobec których jesteśmy bezradni i nie jesteśmy w stanie zrozumieć dlaczego to wszystko na nas spada, wtedy właśnie trzeba nam spojrzeć na Maryję i od Niej uczyć się całkowitego zawierzenia, zaufania Bogu, i mówić: Boże, ja nie rozumiem, ale wierzę, że Ty jesteś Ojcem, który widzi lepiej. Dlatego daj mi swojego Ducha, żebym miał odwagę powiedzieć i życiem to potwierdzić: „niech mi się stanie wg słowa Twego”. I wtedy tajemnica zwiastowania staje się naszym udziałem. Uczymy się odpowiadać jak Matka Boża: „Oto Ja, służebnica…” oto ja, sługa Pański – a Ty Matko Boża, dopomóż mi.
Maryja swoim życiem pokazuje nam jak odpowiadać na Boże wezwania. Każdy ma swoje ‘zwiastowania’ – Bóg ma wobec każdego swój plan: każdego stworzył, o każdym Bóg pomyślał i każdy ma swoje ważne miejsce w Jego Sercu.
Boży posłaniec nawiedził także nas, członków Stowarzyszenia, a my odpowiedzieliśmy „tak” na Jego zaproszenie. Dlatego tu razem jesteśmy.
A teraz, ten sam Duch Święty, Boży posłaniec, pociąga nasze serca do wzajemnej troski, pomocy w potrzebie, wspierania modlitwą. Czasem są to drobne sprawy, zauważenie kogoś, gest życzliwości, zainteresowanie; czasem przeproszenie, lub przebaczenie komuś.
Każde nasze małe „Fiat”, pójście za poruszeniem ducha Bożego, choć czasem może być trudem, wymagać ofiary, buduje nasze Stowarzyszenie.
Bóg stawia też przed nami zadania, nie zawsze łatwe, ale dzięki naszej zgodzie, przyjęciu tego do czego Bóg zaprasza, Stowarzyszenie może się rozwijać. Cała historia naszego Stowarzyszenia to historia najpierw mojej, a później również waszej odpowiedzi „Fiat” na Boże wezwanie.
To, do czego Bóg wzywa każdego z nas czasem wydaje się nas przerastać. W pierwszym odruchu myślimy: „To nie dla mnie, to za trudne, nie poradzę. Gdy modlimy się i prosimy o łaskę, Duch Święty nas umacnia. I jeśli mimo lęku i niepewności odpowiadamy Bogu „niech mi się stanie”, Bóg przyjmuje nasze małe „Fiat” i wielkie rzeczy czyni przez nas, słabych ludzi. To co niemożliwe staje się możliwe.